sobota, 28 stycznia 2006
zdradliwa czekolada skleja podniebienia
teraz przystąpimy do więzi trzeba
otoczenie wynaleźć brąz beż bordowe
błotko co ty na to żeby tak słyszysz
jak usta mówią bardzo bardzo
a imbir podpala nam rozmowę
słodki
klasyka
znów wiesz a ja jeszcze lepiej
tak czarujemy łyżką maź
i ponad wszystko
unosi nas ten
taboret
sobota, 26 listopada 2005
Warszawa - odwołana z powodu mrozu
Poznańska. Tania mgła i kurwy
słane zamiast pościeli - zgrzyt
nieba z prognozą o morale. Pada
coś jakby śnieg nie wiadomo
kogo zasypie. My mamy kołdrę
- głupi sen pod gołym niebem.
Na szczęście kawa stygnie
i okna a za nimi świat
który dalej
mierzi -
jest gdzieś mniej więcej
poniżej zera.
czwartek, 27 października 2005
Ludziom
w windach nie ma wyjścia
mimo drzwi. Mimo chodem
odpowiedz na zamknięcie.
I znowu schody. Stopnie. Piętra
za tobą. Przecież idzie kobieta.
Pewnie wypada
ogłosić coś koniecznego.
Coś jak : Dzień dobry.
W tej samej klatce.
sobota, 22 października 2005
A gdybym tak był
inny? Doroślejszy do pięt oczekiwanych
na parkiecie? Mógłbym kręcić słowami
w sens na okrągło. Lub? Toczyć
po schodach jak poległa historia
o butelce. Wiem. Jest inaczej
na stopniach nam najwyższych.
czwartek, 13 października 2005
Kilkanaście pięter nad interpretacją rzeki
Nie pamiętam, kiedy wymyśliłem
ciebie. I czy opatrzyłem
oczami wyobraźni, a może ty
opatrzyłeś mnie. Szkicowaliśmy
pewnie -
- duszni w tym spokoju
z oknem na świat odgórny.
Odległy, upadły. Do Wisły
pod balkonem.
sobota, 20 sierpnia 2005
omamista
piszę autoerotyk - autor
czynności seksualnych
upadłych przed lustrem
zwanym dalej zwierciadłem
własnej duszy - tak mówią
stoję przed zadaniem - stoi mi
włos na głowie niejeden bezsilnie
poddaje się przeciągom
tak bywa - od okien do drzwi
gdy otworzysz by dojrzeć
trochę świata - skrawek i
pluralizm ludzkich wariacji
zbyt odległych od imion
więc rzucę - majtki w kąt
prosty bezwstydnie
mój
niedziela, 07 sierpnia 2005
food for thought
wytoczmy spór, albo potoczmy dyskusję
czy kulę u nogi – jeden pies
powiesz, że ma cztery łapy
a zwłaszcza ogon – i już: wiemy
– brawo – owacja albo owulacja
nie ma co wnikać w szczegóły – ogólnie
oględnie każdy może powiedzieć co leży
na sercu, na dłoni, czasem
na tacy; ja? lubię mieć
co żryć
piątek, 05 sierpnia 2005
sytuacja mebli
mogłeś przestawić kredens
albo sens na wznak
przecież wiesz
przecież stare
meble śmierdzą
tak czy nie ? pytania są
po to, żeby nie zadawać
kłam mu -
brak ma smak
ma sens i esencję
i zapach - inny
nadmierny w kontekstach
taki głupi sam
czwartek, 04 sierpnia 2005
zapiski
Pamiętasz to wrażenie, kiedy masz poczucie
że nagle, że już, że teraz, że więcej
nie.
Ja – znam, ty – znasz, ona – z nami.
Czyli ja mówię, ty słuchasz – zawsze
prawidłowy, słuszny i z miną.
Jak tu nie być, jak tu
być? Zbywajmy; dźwięcznym tak-tak
ułożonym w tok codziennych, a jakże
uroczych konfiguracji, wymieńmy
dla przykładu - pierwszą
z brzegu: ja i ty, ty i ja.
Wymieńmy; znajdziemy jakiś powód
podzielny przez rzeczywistość,
a ona?
Nas.
środa, 03 sierpnia 2005
powiedz że rozum że szum rozumiesz
po co mi język
skoro papada dżdżu
i, i, i, i
wiersz się jeży
na głowie - za dużo
myślisz: za dużo padasz
sory - nie mam nastroju
mam ochotę - morze
wino? albo inne
krople